dodane: 15-05-2020

Patrzysz w lustro, a tutaj przykra niespodzianka… fałdka na brzuchu ewidentnie się powiększyła. Najwyraźniej kwarantanna Ci nie służy i nie jest to winna dostawcy pizzy😉 Co robić?

Zacznij od wyeliminowania wroga. Najpierw go zidentyfikuj. Stres związany z epidemią, sytuacją ekonomiczną, a może zwyczajna nuda, czy brak aktywności fizycznej? Nadprogramowe kilogramy to zwykle wypadkowa działania kilku czynników. Nadmiar spożywanych kalorii w stosunku do tych wydatkowanych to oczywiście efekt wymienionych powyżej. 

Zajadamy stres, frustrację, nudę, łatwiej jest przecież poprawić sobie humor ulubionym smakołykiem, aniżeli chrupiąc nać selera. Na nasz układ nagrody w mózgu, najsilniej działają cukier, tłuszcz i sól. Uzależniająco wręcz. To dlatego tak mocno ciągnie Nas do słodyczy i słonych przekąsek. Słodkie i tłuste, tłuste i słone…dwie drogi do zapomnienia. Obie na skróty. W krótkim czasie bowiem, dostarczamy naszemu organizmowi ogromnej ilości, najczęściej bezwartościowych kalorii. 

Na wyciagnięcie ręki są dziś słodkie desery, słodzone napoje, gotowe dania, słone przekąski. Zastanów się, co każdego dnia trafia do Twoich ust. Czy kiedykolwiek czytałeś/aś skład kupowanych produktów i zastanawiałaś się dlaczego jest on taki rozbudowany? Stabilizatory, ulepszacze smaku, poprawiające kolor i teksturę związki stosowane masowo w żywności powodują, że chcemy więcej i intensywniej. Nawet porcje w znanych fast food’ach zdają się rosnąć na Naszych oczach. Jak się bronić? 

Niezbędna jest strategia. By przetrwać kwarantannę domową lub tą społeczną, ba, zadbać o ciało i umysł w dłuższej perspektywie, potrzebujesz planu działania. Wiedzy, czego unikać, za czym podążać i co jest Twoim sprzymierzeńcem na drodze do zdrowia. 

W wielkim skrócie: pozbądź się dużej ilości stresu, przetworzonej żywności, cukrów prostych, a na to miejsce niech pojawi się aktywność fizyczna i pełnowartościowe jedzenie. Trudne?

To prostsze niż myślisz! A nagroda przekracza najśmielsze oczekiwania. Satysfakcja gwarantowana, jak to mówią. Wchodzisz w to?